|
Przedświąteczne zakupy to dla mnie mały koszmar. Nie traktuje ich jako niewiadomo jak ważne. Po prostu jako normalne. Ale większość ludzi ogarniętych przedświąteczna gorączką myśli chyba inaczej. Kupują wszystko i za każdą cenę. Choinki za dwieście złotych? Proszę bardzo. Zakupy spożywcze po zawyżonych cenach również. Ozdoby świąteczne? Jak najbardziej. Byle kupić, bo święta. Oczywiście sieci handlowe wiedza o tym, co się dzieje na rynku i przygotowują tak zwane oferty specjalne. Tu lampki choinkowe do zakupów, tam mały upust. Klienci się na to łapią i wynoszą ze sklepów po prostu, co się da. Ja to nazywam sprzątaniem magazynów. Śmieje się tylko, że ci klienci budzą się po świętach zaskoczeni. Pusto w portfelu i pełno niepotrzebnych rzeczy dookoła. Ja jakoś podchodzę do tego wszystkiego inaczej. Oczywiście, kupuje na święta. Robię zakupy spożywcze, kupuje prezenty, jakieś dekoracje. Ale robię to wszystko z głową. Nie przepłacam, nie szaleje, żeby kupić więcej. Nigdy nie biorę na przykład kredytu na takie zakupy. Dzięki temu budzę się po świętach spojony. Niczego mi nie brakuje, pieniędzy również. I mogę spokojnie wejść w nowy rok z pełnym portfelem. Próbuje to sugerować znajomym. Nie słuchają. Ale to przecież ich sprawa.
|